No hejj ; 3
Dzisiaj historyjka jak obiecałam xd. Jutro do kina Dorotą na jakiś film ^^ Dzień okey słucham se muzyki i wgl ; D No to teraz macie ; *
Któregoś dnia siedziała przy biurku słuchając smutnych piosenek, będąc na jego profilu oglądając zdjęcia. Płakała. Codziennie płakała, ale nie mogła o nim zapomnieć, o tych wspomnieniach, które razem przeżyli. Nie mogła pojąć tego, że on już nie wróci i już nigdy się nie zobaczą. Wszyscy jej mówili żeby się ogarnęła, ale ona nie rozumiała. W końcu się poddała, nie miała już siły na to żeby za nim tęsknić i go wspominać. Coś ją natchnęło, a więc wstała, wzięła telefon i słuchawki. Słuchając muzyki szła do niego. Nie liczyło się dla niej to, że mieszka on kilka kilometrów od niej. Dobra muzyka zmotywowała ją jeszcze bardziej. Doszła do jego mieszkania. Zastanawiała się czy zapukać czy nie. Jednak to zrobiła i otworzył ze zdziwieniem. Patrzeli się na siebie nie mówiąc ani słowa. Miała łzy w oczach, bo po raz pierwszy ujrzała go od tych paru miesięcy. Rzuciła mu się na szyję. On ją objął i w końcu poczuli prawdziwą miłość. Poczuli to od tych paru pieprzonych samotnych miesięcy spędzonych w czterech ścianach wpatrując się w ich zdjęcia. Mieli w sobie siłę do życia i motywację do walki ze złem. Już nic ich nie rozdzieliło. Trwali do końca swoich dni, aż nadszedł ich dzień rozłąki. Kiedy byli już starzy, śmierć zapukała do ich drzwi i niestety wypadło na kochającego męża. Karetka zabrała go do szpitala i chwile potem kochająca żona nie mogła znowu go stracić więc śmierć zabrała ją również ze sobą. Zostali pochowani w jednym dniu.
I powiedz człowieku, że to nie była prawdziwa miłość. Jednak warto spełniać swoje marzenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz